Najemcom dawnych mieszkań zakładowych we Wrocławiu grożą eksmisje

Członkowie Stowarzyszeń Obrony Lokatorów wystąpili do Rzecznika Praw Obywatelskich o pomoc w rozwiązaniu problemu tzw. byłych mieszkań zakładowych we Wrocławiu. 

Jest on spowodowany zaniechaniem w latach 90. należytego – uwzględniającego zasady sprawiedliwości społecznej – ustawowego uregulowania sprawy tzw. mieszkań zakładowych. Przepisy nie przyznawały ich najemcom prawa pierwszeństwa w kupnie. Sprzedawano je nawet z całymi budynkami osobom trzecim po bardzo korzystnych cenach. Często były one nabywane dla zysku. Wywołało to skutki prawne, których dziś nie można już odwrócić. A sprzedaż lokali i budynków zakładowych na rzecz osób innych niż najemcy następowała zgodnie z ówczesnymi przepisami.

W ocenie RPO nie zmienia to jednak faktu, że ta grupa najemców zasługuje na szczególną ochronę.

Sprawa z Wrocławia dotyczy ok. 68 użytkowników byłych mieszkań zakładowych. 24 lokale należą dziś do spółek prawa handlowego, a 42 są własnością osób fizycznych.

Największym problemem użytkowników jest brak poczucia stabilności stosunku najmu i niepewność co do warunków najmu, jak i zachowania uprawnień do dalszego użytkowania mieszkań. Co najmniej 19 najemcom wypowiedziano najem z 3-letnim okresem wypowiedzenia (do końca 2022 r.).  

Dużym problemem są wysokie podwyżki czynszu, przekraczające możliwości finansowe najemców. Może to doprowadzić do utraty tytułów prawnych do mieszkań. A przepisy ustawy o ochronie praw lokatorów nie chronią tej grupy najemców (byłych lokali zakładowych sprywatyzowanych na rzecz osób trzecich przed 7 lutego 2001 r.) przed nieuzasadnionymi podwyżkami czynszu. 

Biorąc pod uwagę, że najemcami tych lokali są byli pracownicy zakładów, które wybudowały mieszkania – w większości obecnie osoby starsze, schorowane, utrzymujące się często z niewysokich emerytur czy rent – trudno oczekiwać, że będą w pełni aktywnie korzystali ze środków kontrolowania zasadności podwyżek czynszu, w tym możliwości zaskarżania każdej do sądu. A podwyżki czynszu mogą być dokonywane co 6 miesięcy.

Dotychczas większość najemców z powodzeniem korzysta ze środków zaskarżenia. Efektem jest uwikłanie w długie procesy sądowe, na co nie mają już ani sił, ani środków. Sytuacja, w której muszą stale dochodzić ochrony prawnej na drodze sądowej, powoduje  brak poczucia bezpieczeństwa.

Skuteczność dokonanych już wypowiedzeń najmu została przez poszczególnych najemców już poddana kontroli sądowej bądź jest to zapowiadane. Ostatecznie rozstrzygnie to sąd.

Tak czy inaczej najemcy oczekują pomocy od władz publicznych. Często mieli oni udział finansowy w budowie domów, przyczyniali się do ich powstania własną pracą. Ponadto byli zapewniani przez pracodawcę, że będą mogli w przyszłości uzyskać prawo własności.

Te oczekiwania – rozbudzone w oparciu o obowiązujące w przeszłości regulacje prawne – uzasadniają obecnie powinność udzielenia takim najemcom szczególnej ochrony przez władze, zwłaszcza samorząd lokalny. Należy bowiem liczyć się z tym, że w przypadku utraty tytułu prawnego do lokalu czy upływu okresu wypowiedzenia lub eksmisji, to władze Wrocławia będą miały obowiązek zapewnienia tym osobom lokali.

Dlatego Marcin Wiącek pyta prezydenta, czy i jakie ewentualnie działania zmierzające do pomocy najemcom były lub są rozważane. Czy miasto rozważało możliwość zakupu tych lokali i skorzystania z 50 % bezzwrotnego finansowego wparcia dla gmin z Funduszu Dopłat na kupno mieszkań zakładowych? A to zapewniłoby najemcom perspektywę najmu na stabilnych warunkach. 

Z doniesień prasowych relacjonujących akcję protestacyjną z 27 stycznia 2022 r. wynika, że najemcy oczekują takich działań.

– Byłbym zobowiązany, gdyby zgodził się Pan Prezydent na spotkanie ze mną w tej sprawie celem bezpośredniej wymiany informacji i argumentów i wypracowania takiego stanowiska, które będzie korzystne dla tej grupy mieszkańców Wrocławia – kończy swe pismo Marcin Wiącek.